Marcin Ciszewski – „Mróz”

P1310422 - kopia

„Mróz”. Mróz to teraz popularne nazwisko w rodzimej literaturze kryminalnej, ale póki co jakoś mnie do niego nie ciągnie i jak na razie jestem z tego wąskiego marginesu, który nic mrozowego nie czytał. Natomiast takiego „Mrozu” nie chciałem przepuścić. Od dawna czaiłem się na Ciszewskiego i w końcu się udało. Audiobook z promocji orlenowskiej, 14 godzin słuchania, mój ulubiony lektor, czyli Krzysztof Banaszyk (był narratorem w „Ojcu Chrzestnym”), czego chcieć więcej? Okazja jakich mało. Słuchawki na uszy i wio. Continue reading „Marcin Ciszewski – „Mróz””

Jason Aaron i R.M. Guéra – „Skalp. Tom 1”

20170614_194242 - Kopia

Między mną a komiksami różnie bywało. Za łebka brałem wszystko jak leci, ale przez ostatnie ćwierćwiecze istniał tylko Thorgal, jako sentyment do młodzieńczych snów na jawie.  Super bohaterowie mnie nie interesowali, fantastyka średnio podchodziła, komiksowe adaptacje książkowych bestsellerów uważałem za stratę czasu, a nic innego do mnie nie trafiało, ani też sam zbytnio zaczepki nie szukałem. Do teraz. Continue reading „Jason Aaron i R.M. Guéra – „Skalp. Tom 1””

Mario Puzo – „Omerta”

P1310370 - Kopia

„Omerta” to trzecia książka Mario Puzo, którą przeczytałem uszami. Książka wydana już po śmierci Autora. Wpisuje się w temat sycylijskiej mafii, który po „Ojcu Chrzestnym”, „Sycylijczyku” i „Ostatnim Donie” (którego nie czytałem) stał się rozpoznawalną marką Puzo. Nie licząc scenariuszy do wszystkich trzech filmowych części „Ojca chrzestnego”. Continue reading „Mario Puzo – „Omerta””

Henryk Schönker – „Dotknięcie anioła”

na bloga

Stoję w obliczu książki, która wymyka się wszelkim kalkom recenzenckim. Nawet słowo „recenzja”, czy „opinia” odnośnie tej książki jest czymś co jej po prostu nie przystoi. Trudno oceniać tę książkę i brać ją w kategoriach produktu, ponieważ w tym przypadku oceniając książkę oceniałbym czyjeś życie. A jakie mam do tego prawo? Żadnego.

Dostałem tą książką przez łeb. Jej wymowa dotknęła mnie do żywego. Jest bardzo głęboka i przejmująca. Czasami nie mogłem czytać. Czasami sama literatura przekracza swoje granice i właśnie w tym przypadku pokazała, że kategorie i oceny jej nie dotyczą. Życie jest zawsze arcydziełem, tylko od nas zależy, czy wyrzucimy go w błoto, czy damy mu szansę go podziwiać. Continue reading „Henryk Schönker – „Dotknięcie anioła””

Kristin Hannah – „Słowik”

P1310304

Po kiego wała wziąłem się za czytanie (słuchanie) tej książki? No dobra, skusiło mnie to, że na portalu Lubimy Czytać wygrała plebiscyt na najlepszą powieść historyczną w roku 2016, to, że ma tam ocenę średnią 8,32/10 oraz to, że  audiobooka tej książki miałem z promocji.

Przesłuchałem połowę – prawie 10 godzin – i niniejszym ogłaszam, że daję sobie spokój z resztą. Szkoda mi czasu, wolę te pozostałe 10 godzin poświecić na inną słuchaną lekturę. Continue reading „Kristin Hannah – „Słowik””

Stephen King – „Lśnienie”

P1300814 - Kopia

Pierwszy raz w życiu słuchałem tego rodzaju audiobooka, czyli tego z kategorii superprodukcji; z podziałem na role i z efektami dźwiękowymi. „Ojciec Chrzestny”, którego słuchałem niedawno nie miał dźwięków w tle. Cóż mogę powiedzieć? Z lekturą „Lśnienia” nosiłem się od dłuższego czasu i nie mogłem się zabrać. Ale odkąd dowiedziałem się o tym audiobooku wiedziałem, że stanie się to szybko.

Do tej pory mało Kinga czytałem. Było jedynie „Miasteczko Salem” i „Misery”. Wspominam te książki jako fajne, ale trochę takie płaskie, lekko pod publikę, trochę naciągane pod akcję, i tak Kinga kojarzyłem. Natomiast tutaj Autor zaskoczył mnie głębią, w którą im dalej, tym mroczniej. Continue reading „Stephen King – „Lśnienie””

Raymond Chandler – „Żegnaj, laleczko”

P1300916 - Kopia

Prywatny detektyw Filip Marlowe (spolszczone jest tutaj jego imię) – żeby się wziąć w garść, tak o sobie mówi: „Słuchaj, Marlowe. Jesteś twardy chłop. Sześć stóp hartowanej stali. Sto dziewięćdziesiąt funtów bez ubrania i po myciu” – przypadkowo wplątuje się w nieciekawą kabałę. Świeżo poznany Myszka Malloy zaciąga go za kołnierz do baru, aby się z nim napił zdrowie jego byłej dziewczyny, której nie widział przez 8 lat odsiadki, a która kiedyś tańczyła akurat w tym barze. Z tym, że lokal ten zdążył zmienić właściciela oraz przeznaczenie – jest wyłącznie dla czarnych. Dochodzi do scysji w wyniku której właściciel baru kończy ze skręconym karkiem w wielkich dłoniach Malloya. Wplątany Marlowe wzywa policję. Continue reading „Raymond Chandler – „Żegnaj, laleczko””

Blog na WordPress.com.

Up ↑