Mario Puzo – “Ojciec Chrzestny”

ojciec-chrzestny

Chyba trudno znaleźć takiego, który nie oglądał filmu „Ojciec Chrzestny”. Prędzej można znaleźć kogoś, kto książki Mario Puzo nie przeczytał. A już na pewno najprędzej wyszpera się człowieka, który nie słuchał superprodukcji z audioteka.pl. Od dzisiaj ja się do tego zbioru nie zaliczam. Film był kilka razy, książka jeszcze w liceum, a teraz audiobook z gatunku super. Słuchowisko z podziałem na role, w których wystąpili czołowi polscy aktorzy z przodującą i fenomenalną tytułową rolą Janusza Gajosa.
Słuchałem tegoż głównie w aucie. I to był czas, kiedy bardzo lubiłem jazdę samochodem, a szczególnie korki. O tak, w końcu jakiś pozytywny wydźwięk korków. Albo gdy czekałem na dzieciaki po szkole. Więcej czerwonych świateł! Życie jest piękne.
Sąsiedzi mogli też obejrzeć taki obrazek: zajeżdżał niżej podpisany do domu pod bramę na podwórko i zamiast wysiąść, aby ją otworzyć, siedział w pyrkającym samochodzie i siedział, jak by czekał aż ganiające z drugiej strony jego psy nauczą się same te bramę otwierać. Trudno było znaleźć moment oddechu, aby wyłączyć odtwarzanie i wysiąść na spokojnie.
Cóż, audiobook jest oszałamiający. Oczywiście książka, absolutne arcydzieło, robi tu swoją robotę, ale to co się dzieje w uszach nadaje jej inny wymiar.
Oprócz Janusza Gajosa największe wrażenie zrobił na mnie narrator Krzysztof Banaszyk. Absolutnie mój nr 1 wśród lektorów. Mógłbym go nawet słuchać gdyby mi czytał najgłupsze fragmenty ustawy Prawo geodezyjne i kartograficzne.

ojciec-chrzestny-super-duze
Później rewelacyjny był Michael Corleone, czyli Łukasz Simlat. Przez swoją ignorancję, podczas całego słuchania myślałem, że to Marcin Dorociński. Do tego stopnia, że na końcu szukałem w necie dowodów, że pomylili się w opisie. No ale zwracam honor i fanfary dla pana Simlata.
Wszyscy spisali się na medal. Nic mi nie przeszkadzało, nic mnie nie mierziło. Przez ostatni czas szybowałem moim automobilem nad Nowym Jorkiem, Las Vegas i Sycylią.
Na koniec o książce. Jak na początku powiedziałem każdy z grubsza wie o czym ona jest, lecz nie każdy wie jak jest napisana. A jest napisana tak, że prawdziwi mężczyźni z dumą prężą pierś i bezwiednie napinają muskuły. Choćby ich nie mieli. A żeby nie pominąć kobiet dodam, że przecież niejedna kobieta to prawdziwy mężczyzna.

Ok, kiedy nie jeździłem samochodem książki słuchałem sobie przy piwku z Browar BIRBANT. Jego Old Ale równie mocarne jak książka.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: