Krzysztof A. Zajas – „Oszpicyn”

P1300726

Mariusz Szczygieł niedawno na FB przypomniał:

„Hanna Krall w jednej ze swoich książek pisała: „II wojna światowa (1939-1945)” i chyba miała rację. Za chwilę wszystko trzeba będzie tłumaczyć na nowo. Mówiła, że czytelnicy amerykańscy pytali, ile razy na miesiąc zmieniano więźniom pościel w Auschwitz. A amerykańscy Żydzi nie mogli zrozumieć, dlaczego Żydzi w Auschwitz nie wynajęli adwokatów, żeby ich stamtąd wyciągnęli.”

Widać, że faktycznie niektóre, wydawałoby się, oczywiste rzeczy trzeba na nowo tłumaczyć. Trzeba je na nowo przypominać.

Po trosze takim przypominaniem jest „Oszpicyn” Krzysztofa A. Zajasa. Szufladkowany jako horror, lub thriller z elementami paranormalnymi. Lecz jest czymś więcej.

Podany w formie fantastyczno sensacyjnej pozwala odnaleźć w nim drugie dno równie wciągające niż to rzucające się w oczy.

Oszpicyn to żydowska nazwa Oświęcimia. Tam się rzecz dzieje, a posępna brama i kolczaste ogrodzenie Muzeum na całe miasto kładzie cień.

Wojtek Jaromin, miejscowy dziennikarzyna, zainteresował się dziwnymi przypadkami jakie w tym mieście ostatnio miały miejsce. Chodzi o śmiertelne wypadki, których sprawcami były dzieci. Dzieci te ponadto wykazują dosyć nadprzyrodzone umiejętności, ale nie potrafią nad nimi panować. Pojawia się również plaga szczurów i zjawa gościa w przedwojennym płaszczu i kapeluszu. Dzieje się dużo bardzo dziwnych rzeczy, a oprócz tego w Oszpicynie zapanowała jakaś gorączka złota pożydowskiego, bo na mieście gadajo, że pono jeden kopał i takie wykopał i sobie schował. Wojtkowi to wszystko w pewien sposób się łączy i wychodzi na to, że ma to związek z sześciorgiem dzieci żydowskich, które w czasie wojny zaginęły w okolicach Oszpicyna. Ponadto wszystko to co się dzieje, dotyka go niemal osobiście. Tylko jemu ukazują się umarłe dzieci i zjawa w kapeluszu, i tylko jemu stary pomylony Cygan każe szukać dzieciaków. Aby wyjaśnić zagadkę Jaromin będzie musiał dojść do tego co zdarzyło się w wojennej przeszłości.

I właśnie wówczas, kiedy szukana jest przeszłość, moim zdaniem, dochodzimy do prawdziwej głębi tej książki. Być może nawet niewygodnej; musimy stawić czoła i wziąć na klatę to, że niektórym naszym rodakom na rękę była Zagłada Żydów, że brali w tym udział, i że potrafili na tym nieźle się dorobić. To nie jest nic nowego. O takich przypadkach pisał też naoczny ich świadek Zygmunt Klukowski w „Zamojszczyźnie”. Człowiek w obliczu wojny zdolny jest do wzniosłych ale również i do odrażających czynów. Zamiatanie pod dywan niewygodnej prawdy, a wyjaskrawianie tylko tej chwalebnej od razu trąci fałszywką.

Prochy pomordowanych Żydów rozsypane są po naszej ziemi w niezliczonej ilości, a duchy ich krążą pomiędzy nami (cały Muranów w Warszawie wybudowany jest na gruzach getta i pogrzebanych w tych gruzach tysiącach ciał). Kiedy wśród nich są niewinne dzieci pięść łatwiej się zaciska i do zemsty blisko. W „Oszpicynie” zemsta zza grobu ma smak szczególny.

oszpicyn 2

Napisałem trochę górnolotnie, ale książka wcale taka nie jest. O sprawach ważnych traktuje bez egzaltacji, w żadnym momencie nie byłem wciągany w jakieś wzniosłe frazesy i ani razu nie poczułem się jak na kazaniu. Zemsta z zaświatów, duchy, zjawy, trup ściele się gęsto, kombajnista wpada w tryby swojej maszyny, członki odrąbywane sztychówką, a jednocześnie świetny humor, błyskotliwe dialogi, trafne spostrzeżenia. King by się nie powstydził; czyta się lekko i pod względem literackim książka jest rewelacyjna. Jeszcze gdyby Autor tylko nad topografią popracował. Ja mam ścisły umysł geodety i brakowało mi umiejscowienia w przestrzeni tych wszystkich stawów, grobli, jeziora, kierunku podziemnych cieków widnych, obwodnicy, działki po przedszkolu ogrodzonej słupkami granicznymi, jakiś kierunek północy by się przydał… A, no i zaraz, zaraz… gdzie jest w Oświęcimiu ulica Macierewicza? A może i dobrze, że jej nie ma…

Uzupełnieniem tej książki jest opowiadanie Krzysztofa A. Zajasa, które ukazało się w magazynie „Pocisk” nr 3/4 2017 r. zatytułowane „Stary młyn”. Jest tu dopowiedziane co stało się z teściem Wojtka Jaromina i jak Jaromin dowiedział się o młynie, który wybrał sobie na punkt obserwacyjny. Opowiadanie nawiązuje do wydarzeń z książki i wydaje mi się, że w pewnym sensie wyjaśnia skąd Wojtek mógł wiedzieć o otworze w piwnicy, a może chodziło o potwora – golema? Hm…

Dogadzałem sobie piwem Double Cherry Rauchweizenbock z Browar Stu Mostów. Ciekawe doznanie, nie powiem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

Up ↑

%d bloggers like this: