Raymond Chandler – „Głęboki sen”

Głęboki sen-001

Philip Marlowe, prywatny detektyw, jak sam o sobie mówi:

„mam 33 lata, kiedyś studiowałem i potrafię jeszcze poprawnie wysłowić się po angielsku, jeśli potrzeba. Tyle że w moim fachu to się rzadko zdarza”.

Kiedyś pracował jako śledczy dla prokuratora okręgowego, ale „wylali mnie za niesubordynację. W niesubordynacji mam świetne wyniki, generale.” Nie jest żonaty, bo nie podobają mu się żony policjantów.

Dostaje zlecenie od Sternwooda – bogatego generała inwalidy – aby zbadał sprawę próby wyłudzenia od generała pieniędzy, jako zwrotu podejrzanej pożyczki, którą niby zaciągnęła jego młodsza córka u antykwariusza Geigera.

Sprawa dosyć prosta do momentu, kiedy pierwszy kontakt Marlowe’a z Geigerem to spotkanie żywego z umarłym przebywającym w towarzystwie nagiej i naćpanej młodszej córki generała. Sprawa się komplikuje. Rodzina Sternwoodów kryje sporo sekretów (zaginięcie męża starszej córki – Rusty Regana), poza tym, na drugi dzień, policja znajduje samochód Sternwoodów na dnie oceanu przy molo, z szoferem w środku. Na domiar wszystkiego do akcji wkręca się nowy szantażysta, gangster i jego cyngle.

Kiedy w połowie książki Marlowe poskładał w logiczną całość wszystkie wydarzenia, a winnych oddał prokuratorowi, nie zaznaje spokoju, bo w dalszym ciągu męczy go fakt zniknięcia zięcia generała. Wtedy pojawia się u niego w biurze mały człowieczek – Harry Jones, ma on dla detektywa pewną informację…

Dla mnie rewelacja. Nie ma co tu dużo gadać. Chandler ma taki styl pisania, że mnie powala na łopatki, nic na to nie mogę poradzić. Kwintesencją stylu i mistrzostwem świata po prostu, jest fragment, od momentu kiedy Marlowe spotyka się z Harrym Jonesem i jak sobie później rozmawiają. Przepiszę i w ramki oprawię.

Książka jest pierwszą z cyklu z Philipem Marlowe. Stała się klasyką czarnego kryminału, jak i kryminału w ogóle. Ci, którzy szukają w niej rozwiązań w stylu Agathy Christie mogą sporo się zawieść. Nie ma tu błyskotliwie rozwiązywanej zagadki i końcowego połączenia do kupy wszystkich poszlak i dowodów, bo nie o to Chandlerowi chodziło. Kiedy pytano się go jak to się stało, że samochód Sternwoodów z szoferem w środku wpadł do oceanu, odpowiadał: a skąd, do cholery, miałbym to wiedzieć? Tu chodzi, bardzo skrótowo, o klimat miejsca, zdarzeń i o osobowość naszego prywatnego detektywa.

„Wyjąłem biurową butelkę, nalałem drinka i pozwoliłem, by moje poczucie własnej wartości odpłynęło w siną dal.”

Ja często porównuję Chandlera do poety; jego książki jak wiersze zostawiają we mnie coś, czego samym analitycznym czytaniem z logicznym zrozumieniem nie da się wyłapać.

„- Czy muszę mówić, że nienawidzę pana z całego serca, panie detektywie?

– Nie musi pani. Zapłatę już dostałem.”

„Głęboki sen” został napisany w 1939 roku i jest zmodyfikowanym rozwinięciem opowiadania pt. „Zasłona”, które powstało w 1936 r. „Zasłonę” można znaleźć w zbiorze opowiadań „Człowiek, który lubił psy”.

Nieważne czy smakowite, czy też nie, ale do tej książki piwo mogło być tylko jedno: Big Sleep – american barley wine z Browaru Raduga.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

Up ↑

%d blogerów lubi to: