Kristin Hannah – „Słowik”

P1310304

Po kiego wała wziąłem się za czytanie (słuchanie) tej książki? No dobra, skusiło mnie to, że na portalu Lubimy Czytać wygrała plebiscyt na najlepszą powieść historyczną w roku 2016, to, że ma tam ocenę średnią 8,32/10 oraz to, że  audiobooka tej książki miałem z promocji.

Przesłuchałem połowę – prawie 10 godzin – i niniejszym ogłaszam, że daję sobie spokój z resztą. Szkoda mi czasu, wolę te pozostałe 10 godzin poświecić na inną słuchaną lekturę.

Dlaczego? Bo jest nudna, naiwna, spłaszczona i bez wyrazu. Kojarzy mi się z takim typowym amerykańskim filmem pod publikę, gdzie emocje są oczywiste i zawsze można przewidzieć co się wydarzy. Historia dwóch sióstr we Francji w obliczu II wojny światowej. Jedna młoda, porywcza, walcząca, druga starsza spokojna, tęskniąca za mężem na froncie, wychowująca swoją małą córkę. Może nie wszystko było w niej pretensjonalne, inaczej nie dobrnąłbym nawet do połowy, ale nie pojawił się żaden błysk, który by mnie przyciągał do lektury. Żadna siła nie pchała mnie do przodu, abym czytał i dowiedział się co było dalej. Działo się wręcz odwrotnie – było coraz nudniej. Piszą, że książka wzruszająca, ja bym to nazwał wymuszonym sentymentalizmem. Zwykłe czytadło: temat wojny potraktowany po łebkach, postaci sztampowe i jednowymiarowe, działanie podziemnego ruchu oporu Autorka chyba znała z serialu „’Allo ‘Allo!”, ot, takie liźnięcie tematu dla laików, żeby było się czymś podniecać. Mógłbym tak wymieniać dalej, ale mi się nie chce. Spodziewałem się czegoś innego. Nie chciałbym pisać, że to literatura zdecydowanie dla kobiet, bo nigdy takowej nie czytałem, ale nie potrafię się wczuć w rozterki głównej bohaterki, kiedy na poważnie przeżywa to, iż nigdy, ani jej siostra, ani jej ojciec nie doceniali jak się ubiera, a ona tak chciała zwrócić tym na siebie uwagę, więc być może jest coś na rzeczy.

slowik-duze

Jestem skonsternowany tak dobrymi ocenami, jaka ta książka uzyskała na Lubimy Czytać. Nie rozumiem tego. A może to ta druga jej połowa, której nie przeczytałem, była oceniana… Ale przynajmniej na dwóch znajomych blogach (na innych, które obserwuję nie ma tej książki) opinie nie były do końca entuzjastyczne i chociaż w części nie jestem odosobniony w swojej ocenie. Oto one: Pasje i fascynacje mola książkowego i PrawieBlog o książkach.

Na domiar wszystkiego nie szło mi momentami słuchanie Danuty Stenki. Wystarczy, że czytała czyjeś oburzenie lub zdenerwowanie zaraz jej się glos łamał, jak by zaraz miała się rozpłakać. To było trochę irytujące.

A, zostawmy to.

Słowik. A może być sowa? Będzie zatem sowa. Mnie się bardziej podoba sowa. Koniec lektury uczciłem piwem z sową w stylu belgian dark ale Noc nad Otrytem z bieszczadzkiego Browaru Ursa Maior. Smakowało.

3 myśli na temat “Kristin Hannah – „Słowik”

Dodaj własny

  1. No i masz, ja już ściągnęłam w promocji orlenowskiej. Dam szansę całości (zwykle kończę lektury, chociaż czasem po dłuższej przerwie), ale Twój tekst już mnie uwrażliwił, na co mam zwrócić szczególną uwagę. Dzięki.
    PS Nigdy nie piłam ciemnego belgian ale, zazdroszczę Ci dostępu do takiej ilości piw rzemieślniczych.

    Polubienie

    1. No ja też właśnie z tej promocji mam tę książkę. I też z reguły próbuję czytać w całości, nawet słabsze książki, ale jak pomyślałem, że kolejne 10 godzin mam jeszcze słuchać czegoś, co mnie zupełnie nie wciąga, to wolałem wziąć się za coś bardziej ekscytującego. Moze jednak całość ma inny wydźwięk? (Dwa razy wcześniej udało mi się nie dokończyć czytać książki. I dwa razy były to książki Chmielewskiej.)
      Może za bardzo zjechałem tę książkę, ale zupełnie nic w niej nie odnalazłem dla siebie. Nawet w temacie wojny, którym się interesuję. Był on tutaj podany bardzo pobieżnie, jak dla mnie.

      To piwo akurat przywiozłem z Bieszczadów, w moim miejscowym sklepie takiego nie kupię. Ale za to są inne i, faktycznie, wybór jest przedni.

      Polubienie

  2. Ja dotrwałam do końca, ale głównie dlatego, że pod ręką nie miałam akurat nic lepszego do czytania. Druga połowa książki niespecjalnie podnosi ocenę. Podzielam wrażenia i podobnie nie rozumiem zachwytów… Strasznie to było naiwne i przewidywalne, aż mi się nie chciało o tym pisać u siebie 😉

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: