Dan Simmons – „Hyperion”

20161130_211843 - Kopia

Czułem się lekko zdziwiony zakończeniem powieści, bo oczekiwałem jakiegoś bum! Przynajmniej takiego jak z odpustowego korka. A tu jakby kapiszon pstryknął. To było pierwsze wrażenie. A potem zawstydziłem się moich oczekiwań.

Uwielbiam dobre science fiction, chociaż dawno nie czytałem. Kiedyś byli to polscy autorzy: Stanisław Lem, Janusz A Zajdel, Jacek Dukaj, Marek Baraniecki, potem zagraniczni: Artur C. Clarke, Greg Egan. Nastepnie przerwałem kontakt z s-f na dłuższy czas. No i teraz widzę jak dużo straciłem. Dan Simmons jakoś nigdy nie był mi znany (a powinien, bo „Hyperion” ukazał się w Polsce już w roku 1994) i gdy trafił mi w ręce już go nie wypuściłem.

Fabuła wydaje się bardzo prosta. Rzecz dzieje się około roku 2700. Siedmioro ludzi zostaje wysłanych w niemal samobójczą misję na planetę Hyperion, aby stawić czoło Dzierzbie, dziwnemu stworowi, który pacyfikuje ludność próbującą tę planetę skolonizować, i który potrafi władać czasem. Dlaczego zostali wybrani akurat ci ludzie? Kapłan, żołnierz, naukowiec, poeta, zakonnik, detektyw i konsul? Chcąc dowiedzieć się czegoś więcej o sobie i zaplanować wspólne działanie, każdy opowiada swoją historię kontaktu z Hyperionem i Dzierzbą. Ponadto wszyscy wiedzą, że między nimi jest szpieg Wygnańców, którzy chcą zawładnąć Dzierzbą.

Te opowiadania stanowią trzon powieści. Są fascynujące. Każde jest inne, każde kolejne jest w jakimś stopniu uzupełnieniem poprzedniego, każde jest innym gatunkiem literackim.

Opowieść kapłana to forma dziennika misjonarza, który wyruszył w dzicz, aby znaleźć osiadłe plemię i zanieść mu słowo boże. Owo plemię to rozbitkowie pierwszych osadników Hyperiona sprzed trzystu lat. Kapłan ich odnajduje, a raczej oni jego i okazuje się, że skrywają ciekawy sekret; coś co pozwala sądzić, iż dawno przed narodzinami pierwszego człowieka na Ziemi, tutaj, na Hyperionie, był już czczony w świątyniach krzyż.

Opowieść żołnierza to wojna, strzelanka w kosmosie i na planecie, przygoda na całego, rozwalanie statków kosmicznych, uprowadzanie statków wroga i miłość do hologramu kobiety, no cuda.

Opowiadanie naukowca to prawdziwy majstersztyk. Jego trzydziestoletnia córka będąca archeologiem na Hyperionie dostaje się w zawirowanie czasu przy badanym obiekcie i zaczyna młodnieć. Z dnia na dzień staje się coraz młodsza i zawsze jak się budzi pamięta tylko to co było wcześniej jej w życiu, czyli wtedy kiedy była młoda. Fascynujące. Ojciec codziennie musi jej opowiadać co się z nią stało i na co „zachorowała”.

Opowiadanie poety to autobiografia upadłego pisarza, który będąc geniuszem zmuszony jest pisać szmiry, aby jakoś wiązać koniec z końcem. W swojej wymowie smutne i tragiczne, ale opowiedziane z takim czarnym humorem i przewrotnością jaką uwielbiam, więc dawno tak nie rżałem jak tutaj.

Opowiadanie detektywa to niemal czarny kryminał. Do biura prywatnego detektywa z Wszechsieciowej Agencji Detektywistycznej przychodzi klient, który chce, aby tenże detektyw przeprowadził śledztwo w sprawie zabójstwa. – Kto został zamordowany? – pyta detektyw.  – Ja – odpowiada klient. Acha, detektywem jest całkiem charakterna kobitka.

Opowieść konsula jest o miłości, odpowiedzialności i innych różnych pięknych i ważnych rzeczach w życiu.

A opowieści zakonnika nie ma. Nie powiem dlaczego.

W sumie dostajemy prawdziwe wielowarstwową, wielopoziomową i szeroką opowieść o nas, ludziach. O tym jak różnimy się między sobą i jak te różnice potrafią być zbawienne, gdy łączy nas wspólny cel. Książka w realiach fantastyki naukowej, ale opowiadająca o ludzkiej mentalności i o teraźniejszym świecie. Samo się czyta. Napisana jest językiem, w którym nieodzowne wstawki s-f nie dominują opowieści, ale są dekoracją ją wzbogacającą.

Mimo, iż nie wszystkie wątki zostały wyjaśnione, a niektóre wydają się zbędne książka jest spójna i potężna w swojej wymowie. Zostawiła mnie w zadumie, bo to co niewypowiedziane nie musi być dopowiedziane, żeby między ludźmi zaiskrzyła więź. Poza tym, to dopiero pierwsza część hyperiońskiego cyklu, więc nie ma co oczekiwać wszystkich odpowiedzi na raz.

 

Piwo książce absolutnie dorównuje.  Kosiarz Umysłów – russian imperial stout z Browaru Piwne Podziemie z Chełma. Genialne piwo. Jak ono mi smakowało!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: