Marisha Pessl – „Nocny film”

20161216_220318

Zacznę od zakończenia. Wiedziałem, że takie będzie. Po pierwsze: autorka co najmniej od połowy książki dawała od czasu do czasu znać, że koniec nie może być inny, a po drugie: czytałem jej pierwszą książkę „Wybrane zagadnienia z fizyki katastrof” i wiedziałem czego się spodziewać.

No. Taki mądry jestem. A tak naprawdę to całość mnie powaliła na łopatki, bo wiem, że nic nie wiem. Leżę, leżę i wcale nie mam ochoty się ruszyć.

Tak z grubsza: Popełnia samobójstwo młoda dziewczyna (skacze w nieczynny szyb windy), która jest córką słynnego reżysera Stanislasa Cordovy. Cordova kręci psychologiczne horrory (jest coś takiego? sam to wymyśliłem)  i mroczne (nocne) filmy w swojej chronionej ustronnej posiadłości. Mówią, że aktorzy nie grają, lecz przeżywają sceny naprawdę, i że te filmy są tak straszne, że są zakazane w oficjalnym obiegu. Pewien dziennikarz śledczy będzie chciał wyjaśnić co było przyczyną samobójstwa dziewczyny. I zaczyna się jazda na całego.

Styl. Powieść napisana jest w moim przekonaniu rewelacyjne. Pessl  ma styl chandlerowski. Czyli potrafi zawrzeć w jednym zdaniu całą paletę wrażeń i skojarzeń. A jednocześnie robi to w sposób dowcipny i błyskotliwy. Metafory jakich używa są zupełnie nieoczywiste. Na przykład kiedy chce wyrazić, że dziewczyna ma ciężką torebkę:

„Nora rzuciła torebkę na podłogę obok kanapy – musiała tam mieć co najmniej  jedną kulę do kręgli”.

Albo:

„Urwany wątek rozmowy zadyndał jak końcówka serpentyny, której Norze nie chciało się podkleić”.

Te dwa zdania to tylko z jednej strony – nr 126. Piękne, po prostu. Autorka kupiła mnie na amen. Nie będzie jej książki, której nie przeczytam.

Albo takie ciekawe spostrzeżenia:

„Zwróćcie uwagę na to, że wielcy artyści nie żyją, nie kochają, nie pieprzą się ani nawet nie umierają jak zwykli ludzie. Bo zawsze mają swoją sztukę. Ona ich karmi bardziej niż jakakolwiek więź z drugim człowiekiem. Choćby spotkała ich nie wiem jaka ludzka tragedia, nigdy nie są zbyt przygnębieni, bo wystarczy, że wleją tę tragedię do swojego kotła, zmieszają z resztą drastycznych składników i postawią na ogniu. Rezultat będzie jeszcze wspanialszy, niż gdyby do tragedii nigdy nie doszło”.

 

Akcja rozwija się jak startujący bolid. Zanim usiadłem wygodnie do czytania już siedziałem jak na szpilkach. I tak do końca. Wątek kryminalny prowadzony jest na początku dość klarownie i bez uproszczeń. Potem zaczyna coś się gmatwać. Ale nie w wątku, tylko w śledztwie. Gromadzone dowody wbrew pozorom nie ułatwiają dojścia do prawdy, a wręcz jeszcze bardziej ją zaciemniają; jedna tajemnica jest chroniona drugą tajemnicą, która jest zamknięta w pancernym sejfie, który zamknięty jest zaklęciem czarnej magii. Mamy wyobrażenie całości, lecz cały czas ona się zmienia; nie wiadomo co jest prawdą, co zmyśleniem, co przewidzeniem, co magią, a co wyrafinowanym przekrętem.

Czytając, czuje się cały czas pod spodem pulsujący rytm zagadki. Chcemy wyłożenia kawy na ławę, chcemy wiedzieć jaki sens mają wszystkie wydarzenia i do czego prowadziły. Ale nie ma tak lekko. To nie Conan Doyle. Każdy z bohaterów odnajdzie odpowiedź inną – zgodną z jego oczekiwaniami. A czytelnik? A czytelnik jak widz Cordovy, będzie musiał zmierzyć się sam z jego nocnym filmem i z tym do czego jest on wstanie go zaprowadzić.

Książka intensywna, nasycona, wielowarstwowa, soczysta, do wielorakiej interpretacji. Bardzo trafne zdanie na tylnej okładce: „Połączenie klimatów Davida Lyncha i Stephena Kinga”.

Acha, książkę wzbogacają ciekawe interaktywne punkty. Po ściągnięciu odpowiedniej aplikacji można je skanować  telefonem i pojawią się nowe, wzbogacone treści odnośnie powieści. Można w tym celu również wejść na stronę autorki. Ja sobie to odpuściłem. Próbowałem, ale wszystko jest w angielskim, a ja nie z tego pokolenia, które już w przedszkolu nim nasiąka.

 

Imperial Black Kiss – bourbon barrel aged z Browaru Widawa. Bardzo dobre piwko. Wycmokałem go do ostatniej kropelki.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

Up ↑

%d blogerów lubi to: