Marek Krajewski – „W otchłani mroku”

20170819_233954 blog

To najlepsza książka Marka Krajewskiego jaką czytałem. Co prawda nie czytałem wszystkich, ale wszystkie chronologicznie napisane przed tą – owszem. O poprzedniej – „Rzekach Hadesu” – również tak mówiłem. Tak więc, aby tak dalej. Od razu również powiem, że wolę Popielskiego od Mocka; jakoś jest mi bliższy.

Ta książka zagrała we mnie pełną gamą. Wszystko mi pasowało.

Rzecz dzieje się we Wrocławiu w roku 1946. Edward Popielski dostaje poufne zlecenie od profesorów tajnego antystalinowskiego liceum, aby wykrył, który z uczniów jest ubeckim szpiegiem. I to jest pretekst do niesamowitej historii.

Autor się nie patyczkuje. Nie ma taryfy ulgowej dla nikogo. Prawdziwa otchłań mroku; gwałty rosyjskich dezerterów na licealistkach, morderstwa, tortury i ogólnie przerażająca powojenna demoralizacja młodych (również opisywana w „Złym” Tyrmanda).

Pisarstwo Krajewskiego jest perfekcyjne. To prawdziwy profesor słowa. Ma swój styl i smak. Są odrażające opisy deprawacji, ale też wzruszające relacje Popielskiego ze swoją kuzynką Lodzią. Wspaniale opisane są te, i nie tylko te dwie, postacie. Każda jest z krwi i kości.

Wejście w świat Krajewskiego to wejście w prawdziwie męski świat. Popielski jest czułym brutalem, który w obronie swoich bliskich posunie się do wszystkiego. Ma swój honor, który nie pozwala mu ulgowo traktować powierzonego mu zadania. Nie jest obojętny na otaczający go świat. Uwielbia dobre jedzenie i eleganckie ubranie. Jest doktorem humanistą, ale matematyka to jego miłość. Jego postać to zaprzeczenie dzisiejszej tezy, według której „humanista to ten, który nie lubi matematyki”. Nie stroni od alkoholu. Potrafi się stoczyć na dno rynsztoka, ale i zatryumfować swoją przebiegłością. Uwielbiam gościa. Kwintesencja męskości. Każde jego śledztwo to, oprócz kryminalnej historii, ciągły snop iskier, które można podziwiać i wyławiać spośród nich coraz to błyskotliwsze.

Czasami książki Krajewskiego mnie nużyły, kiedy pisarz zagonił się w mało efektowne działania swoich bohaterów i  w ślepe zaułki śledztwa. Tutaj tak nie było. Od pierwszej strony wszystko mnie ciekawiło; co dalej będzie, jak to zostanie napisane, a przede wszystkim czym mnie Autor zaskoczy, bo zwroty akcji i nieoszczędzanie bohaterów żarzyły moje zwoje mózgowe bezustannie.

 

Kiedy zobaczyłem to piwo wiedziałem, że muszę je zdegustować przy tej książce. Co prawda nie jest to browar ze Lwowa, ale Browar Lwówek też ładnie. No i piwo wrocławskie. Piękne połączenie. I wbrew moim obawom – bardzo dobre!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: