Gearth Ennis, Steve Dillon – „Kaznodzieja. Tom pierwszy”

kanzodzieja blog

Dupę mi urwało i wystrzeliło w kosmos.

Wziąłem się za ten komiks zaciekawiony, ale nie nabuzowany. Słyszałem o nim same dobre rzeczy, więc miałem na niego lekkie parcie. Zacząłem czytać i ze strony na stronę oczy robiły mi się coraz szersze, przybiłem się do krzesła, żeby nie spaść i podwiązałem szczękę, żeby co i rusz nie opadała.

Jazda bez trzymanki na pełnych obrotach. Jeżeli chodzi o bank odjechanych pomysłów, rozlanej krwi i ilości ludzkiej perwersji Tarantino przy tych autorach to mały Quentinek z zasmarkanym noskiem. Na każdej stronie jest taka dawka uderzeniowa, że ręce mnie już bolały od podnoszenia gardy. Połączone „Pulp Fiction” i „Od zmierzchu do świtu” do kwadratu.

Ale o co chodzi? Chodzi o to, że nie ma Boga. Zwiał ci on z nieba na ziemię ładnych parę lat temu i się ukrywa. Anioły zostały same w niebiesiech i próbują całą aferę utrzymać w tajemnicy. Jednak nie tylko to mają na głowie. Okazuje się, że uciekł im również na ziemię dziwny twór imieniem Genesis, który się począł ze związku demona (demonki?) z aniołem i urodzon był przetrzymywany w zamknięciu. Przerażone anioły, wiedząc że Genesis jest nieobliczalne, wysyłają za nim na ziemię w pogoń Świętego od Morderców – wskrzeszonego bezwzględnego rewolwerowca rodem z Dzikiego Zachodu. A Genesis dając dyla na Ziemię robi niezłą rozpierduchę w pewnym kościele w Teksasie wchodząc w ciało kaznodziei Jesse’ego Custera. I to jest tylko wstęp, jakieś 35 stron na 335, które zawiera ten pierwszy tom.

Reszta to coś niebywałego. Custer odkrywa, że ma moc wpływania na innych ludzi, i że pewien rewolwerowiec chce go zabić. Jego była dziewczyna przypadkiem go odnajduje, ale towarzyszy jej pewien gościu, który za dnia nie chce wyjść spod azbestowego koca, a jego przysmakiem jest krew. Razem będą chcieli odnaleźć na ziemi Boga, żeby mu wpuścić wciry za to, że ucieka od odpowiedzialności za ludzkość. Ale po drodze wpadają w takie tarapaty, że co obrazek nie mogłem wyjść ze zdumienia. Nawet na chwilę nie można ochłonąć. Nie można złapać oddechu. Kiedy nie rżałem jak ogłupiały, to zatykało mnie zdumienie. Moc tego komiksu przerosła moje oczekiwania. Wszystko tam mi pasuje i jest zrobione pode mnie, jeżeli chodzi o moc popkultury. Dialogi mistrzowskie (brawo Maciej Drewnowski -tłumacz), postacie wykreowane genialnie, zwroty akcji, że mucha nie siada, wymyślone historie tak odjechane, że aż fascynujące. Ot, taki przykładowy dialog:

Pewien reporter spotyka w barze swojego bardzo dobrego przyjaciela – obieżyświata, którego nie widział bardzo długo i mówi na dzień dobry:

– Twoja mama nadal liczy sobie pięć centów od łba?

– Nie. Od kiedy wykopałem jej zęby, dziesięć.

– Mam tylko piątaka…

– Za pięć dostaniesz ojca.

– Więc zostanę przy swojej siostrze.

A potem radośnie wpadają sobie w ramiona wołając jednocześnie:

– Skurwysynu!!!

Genialny komiks. Arcydzieło w swojej klasie. Świetna, emocjonująca rozrywka. Polecam fanom Quentina Tarantino, Roberta Rodrigueza, czy Guya Ritchiego.

Piwo „Twelve Monks” z browaru PiwoWarownia ze Szczyrzyca pod Krakowem to klasyczne american india pale ale. Może nazwa nie ten teges do książki, ale wizualnie bardzo proszę.

Buchnęło na mnie z butelki aromatem cytrusów i kwiatów amerykańskich chmieli. A w smaku jest to co lubię: dużo goryczki, chociaż nie ma podanego IBU. Oprócz tego grejpfrut i grejpfrut. Dużo grejpfruta. Przeszkadza trochę zbyt duże wysycenie; wolę jak mnie w język ściska goryczka  a nie CO2, a może mi się taka butelka trafiła. Kiedyś to piwo już piłem i nie pamiętam aby tak się pieniło. Mimo wszystko bardzo dobre piwo. Solidny pomnik wystawiony AIPA-ie. Nie ma lipy, stylowe aż miło, śmiało można brać.

Jeszcze piję.

Oj, dobre.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: