Wojciech Gunia – „Nie ma wędrowca”

nie ma blog

Jakoś ostatnio mam farta i trafiają mi sie same dobre i bardzo dobre lektury. Jedną z nich jest właśnie ta. Państwo zapamiętają tego Autora. Ja już jestem fanem. Książka z gatunku horroru, ale to taki horror jak by przez Lema przepuścić Gwiezdne wojny. Darth Vader i Luke Skywalker zamiast naparzać mieczami rozprawiają o istocie zła przerzucając się cytatami filozofów i to po łacinie. No wiem, przegięcie,

ale chodzi mi o głębię. Horror horrorem, jest czego się bać, ale jest to też literatura piekielnie oddziaływująca, bo o nas i o tym co w nas. I to jest tam, w mordę, najstraszniejsze.
Zdecydowanie lepiej wyraziłem to na Dzikiej Bandzie.

Ach, no i piwo. Lilith – imperial stout bourbon barrel aged z Browar Golem z Poznania. Czyli mocny ciemny stout leżakowany w beczkach po bourbonie. Warto się z nim zmierzyć. Tam też o tym.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: