Krzysztof Domaradzki – „Detoks”

detoks blog

Kiedy zobaczyłem tę okładkę dostałem odruchu wymiotnego. Ileż takich dennych okładek teraz się pojawia. Wszystko na jedno kopyto. Potem czytam opis, że znowu wypalony policjant, znowu alkoholik i znowu samotny po rozwodzie. No dobra, myślę, jakoś może przebrnę prze te pierwsze strony i zobaczymy. No i co się okazało? Że to tak, jak bym wchodził do polskiego morza. Najpierw ostrożnie, zimno jak cholera, człowiek się ochlapuje, przyzwyczaja, a potem już jest wszystko OK i nawet selfie z dziubkiem ładnie wychodzi bez sinych ust.

„Detoks” to bardzo solidny kryminał jak na debiut. Tylko życzyć sobie więcej takich debiutów. To jest książka, która wyróżnia się właśnie solidnością i przemyślaną, wielowątkową intrygą. To nie jest kryminał, który od początku do końca trzyma w napięciu i targa czytelnikiem jak autobus na zakrętach. Tutaj mamy tira, łagodnego jak krowa, z ładunkiem trotylu na pace.

Długo myślałem o tym, które piwo można postawić przy tej książce. Pasowałby tu jakiś łódzki browar, ale wyszło inaczej, trochę niespodziewanie, ponieważ kiedy byłem w Bieszczadach i miałem ze sobą tę książkę wpadło mi na stół w barze Kremenaros w Ustrzykach Górnych to oto piwo.

Piwo BiesCzadowe Detox. Alkohol do 0,5% obj. Bezalkoholowy rye american india pale ale. Czyli IPA na amerykańskich chmielach z zastosowaniem słodu żytniego. Bardzo dobre.

Jak zwykle więcej na temat książki i piwa, a także na temat zmyłki tzw. „piw regionalnych” w felietonie na Dzikiej Bandzie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: