Don Winslow – „Savages. Ponad bezprawiem”

P1330182

Ponoć pierwsze zdanie w książce jest kluczowe. Tutaj zajmuje ono całą stronę: „Pierdolcie się”. Od razu otworzyło zamek mego serca.

Moja pierwsza książka tego Autora i jestem pod wrażeniem. Facet trafia w mój czuły punkt operując zupełnie innymi środkami niż byłem przyzwyczajony. Opowiadając, zwraca się bezpośrednio do czytelnika: rozumiecie? czujecie to? Albo prowadząc dialog z czytelnikiem: Czytaj dalej „Don Winslow – „Savages. Ponad bezprawiem””

Bartosz Szczygielski – „Krew”

krew blog

W „Aorcie” akcja pędziła z kopyta, na pierwszych stronach od razu był trup i zaczynało się śledztwo, potem do akcji wkraczała Kaśka, Dzierga i działo się nie mało. A tutaj spokojnie, bez pędzącej husarii, tyle że z mocą coraz to bardziej zbliżającego się czołgu.

A piwo do zlewu.

Więcej wrażeń na Dzikiej Bandzie.

Juan Díaz Canales i Juanjo Guarnido – „Blacksad. Pośród cieni”

blacksad blog

Pierwsza część cyklu. Kiedy usłyszałem o tym komiksie miałem dosyć sprzeczne odczucia, bo z jednej strony jest to mój ulubiony gatunek, czyli czarny kryminał, a z drugiej nie byłem ufny do rysunków, w których występowały antropomorficzne zwierzęta. Okazało się, że niepotrzebnie się obawiałem, bo te rysunki są po prostu wspaniałe. Mało powiedziane – genialne. Czytaj dalej „Juan Díaz Canales i Juanjo Guarnido – „Blacksad. Pośród cieni””

Ian Fleming – „Casino Royale”

casino blog

Pierwsze zdanie z powieści „Casino Royale” Iana Fleminga:
„O godzinie trzeciej nad ranem woń, dym i pot kasyna przyprawiają o mdłości”.

I już się robi fajnie.
Oczywiście, to pierwsza książka, w której Ian Fleming powołał do życia Jamesa Bonda. Bardzo mnie ciekawiło ile zostało z tego pierwotnego Bonda w tym dzisiejszym. Ciekawiło mnie również jak wyglądał (okazało się, że miał bliznę na policzku), jak się zachowywał, itp. Ciekawilo mnie to może nawet bardziej od tego co się działo w książce. A dzieje się w niej całkiem wiele. Czytaj dalej „Ian Fleming – „Casino Royale””

Elżbieta Cherezińska – „Harda”

harda blog

Z „Hardą” mi się trochę nie ułożyło. Na początku spojrzałem jej prosto w oczy – nadzieje były uzasadnione. Potem okazało się, że jest nudnawo i rozmowa się nie klei. Mało wyluzowana i zasadnicza była. Na odchodnym odwróciłem się jeszcze, co prawda, i machnąłem ręką na pożegnanie. Może się jeszcze kiedyś spotkamy, ale raczej w innych okolicznościach.

Mały mieczyk Kord. Mały, ale wariat.

Jak po więcej, to do Dzikiej Bandy.

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑